Jeszcze kilka lat temu pomysł połączenia dwóch kompletnie różnych gier brzmiał jak żart albo projekt, nad którym grupa programistów musiałaby spędzić miesiące. Dzisiaj możemy zobaczyć Minecrafta działającego razem ze Skyrimem, elementy Minecrafta w Elden Ring czy kolejne eksperymenty łączące ze sobą gry, które nigdy nie miały ze sobą nic wspólnego. I moim zdaniem właśnie zaczynamy obserwować jeden z ciekawszych momentów w historii moddingu.

Nie chodzi już tylko o podmianę modelu postaci, nową broń czy teksturę. Moderzy zaczynają eksperymentować z czymś znacznie bardziej absurdalnym — łączeniem mechanik dwóch oddzielnych gier w jeden działający system.

Minecraft naprawdę działa razem ze Skyrimem

Dobrym przykładem jest SkyCraft autorstwa chasmlol. Nie jest to zwykły mod dodający bloki przypominające Minecrafta do Skyrim. Obie gry faktycznie działają jednocześnie. Minecraft zajmuje się własną logiką, Skyrim swoim światem, a odpowiednie mody komunikują się przez współdzieloną pamięć. Minecraft działa w tle, a obraz wyświetla Skyrim. Dzięki temu mechaniki jednej gry mogą wpływać na drugą. Tak opisuje to dokumentacja projektu.

I właśnie tutaj robi się ciekawie. Bo pytanie przestaje brzmieć:

„Jak wygląda Steve w Skyrim?”

a zaczyna:

„Co się stanie, jeśli zasady Minecrafta zaczną działać wewnątrz Skyrim?”

Aktualizacja SkyCraft 0.1.2 z 1 października poprawia zacięcia związane z eksplozjami i dodaje możliwość wyłączenia niszczenia świata Skyrim. Wykopane wcześniej dziury pozostają. Informacje autora o wersji 0.1.2.

Projekt nadal jest eksperymentalny, ale sam fakt, że coś takiego faktycznie działa, jest dla mnie znacznie ciekawszy niż kolejny mod dodający nowy miecz.

Alex i Steve przy drewnianym domu w oficjalnym materiale Minecrafta.
Oficjalny materiał Minecrafta, dostarczony przez autora. © Mojang. To materiał z Minecrafta, nie screenshot SkyCraft. Minecraft — oficjalna strona

To nie jedyny taki eksperyment. Osobny minecraft-crossover-bridge autorstwa justbustin łączy Minecrafta z Elden Ring i Monster Hunter: World na komputerach Apple Silicon z CrossOver. W tej implementacji Elden Ring działa offline. To inny projekt niż SkyCraft, ale pokazuje podobny kierunek: dwie uruchomione gry i wspólne mechaniki.

Jeździec w ruinach pod złotym drzewem Erdtree w Elden Ring.
Elden Ring — oryginalny screenshot ze strony gry na Steamie, dostarczony przez autora. © FromSoftware / Bandai Namco Entertainment. Nie przedstawia Minecrafta ani działania mostka. Elden Ring na Steamie

AI zmienia to, co pojedynczy moder może stworzyć

W opisie tego osobnego mostka justbustin nazywa swoją implementację vibe codingiem. To konkretny przykład wykorzystania takiego sposobu pracy; sam opis SkyCraft nie określa, jaką rolę miało AI w jego tworzeniu.

I tutaj dochodzimy do rzeczy, która moim zdaniem będzie miała ogromne znaczenie w następnych latach. Nowoczesne modele AI potrafią pomagać przy analizowaniu kodu, tworzeniu narzędzi, debugowaniu czy poznawaniu ogromnych projektów, których jedna osoba wcześniej mogłaby nawet nie próbować ruszać. To nie oznacza oczywiście, że wpisujesz:

„połącz mi Minecrafta ze Skyrimem”

i pięć minut później dostajesz gotowy mod. Nadal trzeba wiedzieć, co chce się zrobić. Trzeba testować, poprawiać błędy, rozumieć działanie gry i przede wszystkim mieć pomysł. Ale próg wejścia zaczyna się obniżać. I właśnie to jest dla mnie najbardziej ekscytujące. Przez lata mieliśmy tysiące pomysłów na mody, których nikt nigdy nie realizował, ponieważ wymagały zbyt dużo czasu, wiedzy albo całego zespołu ludzi.

Teraz pojedyncza osoba może spróbować zrealizować coś, co jeszcze niedawno wyglądało jak projekt dla całego studia.

„AI zabiera modom duszę”?

Oczywiście przy podobnych projektach bardzo szybko pojawia się argument, że jeśli przy ich tworzeniu wykorzystywane jest AI, to automatycznie tracą swoją „duszę”. Ja się z tym nie zgadzam. Duszą moda nie jest liczba ręcznie napisanych linijek kodu. Duszą jest pomysł. Ktoś musiał wpaść na absurdalną ideę połączenia Minecrafta ze Skyrimem. Ktoś musiał zdecydować, jakie elementy obu gier powinny ze sobą współpracować. Ktoś później godzinami testuje to wszystko, naprawia i próbuje sprawić, żeby było faktycznie grywalne.

AI jest tutaj narzędziem. Tak samo jak silnik gry, debugger, dokumentacja, edytor map czy dziesiątki innych narzędzi, z których moderzy korzystali wcześniej. Jeżeli dzięki niemu jedna osoba może stworzyć projekt, którego wcześniej w ogóle by nie zrobiła, to ja widzę w tym przede wszystkim więcej możliwości dla graczy i twórców.

Po co w ogóle robić takie rzeczy?

Bo gry mają przede wszystkim dawać frajdę. Kupujesz grę, kończysz ją po kilkudziesięciu godzinach i teoretycznie możesz ją odłożyć. Ale społeczność modderska może sprawić, że będziesz wracał do niej przez następne dziesięć lat. Skyrim jest chyba jednym z najlepszych przykładów. Ludzie nie grają w niego tyle lat tylko dlatego, że Bethesda stworzyła ogromną grę. Grają również dlatego, że społeczność cały czas znajduje nowe sposoby na jej zmienianie.

A jeśli narzędzia AI pozwolą moderom tworzyć jeszcze bardziej szalone rzeczy, to żywotność takich gier może tylko wzrosnąć. Nie musimy już ograniczać się do:

  • nowej zbroi
  • nowego questa
  • nowej mapy

Możemy dojść do momentu, w którym ktoś pomyśli:

„A co jeśli połączę te dwie gry?”

i rzeczywiście spróbuje to zrobić.

To dopiero początek

SkyCraft jest jeszcze eksperymentem. Podobne projekty mają błędy, problemy z kompatybilnością i często wymagają dokładnie określonych wersji gier. Ale moim zdaniem ważniejsze od ich obecnego stanu jest to, co pokazują na przyszłość. Granice moddingu zaczynają się przesuwać. Coraz łatwiej będzie tworzyć własne scenariusze, mechaniki i kombinacje, których oryginalni twórcy nigdy nie przewidzieli. I właśnie o to chodzi w moddingu. Nie o zastępowanie twórców gier.

Nie o udawanie, że każdy moder nagle jest studiem AAA. Tylko o danie komuś narzędzi, dzięki którym może powiedzieć:

„Mam głupi pomysł. Chcę zobaczyć, czy da się go zrobić.”

A potem faktycznie go zrobić. Jeżeli Minecraft działający razem ze Skyrimem jest dopiero początkiem, to jestem cholernie ciekawy, jak absurdalne rzeczy będziemy odpalać za kilka lat.